Miałem w życiu sporo szczęścia. Otrzymałem wysoki spadek od mało mi znanej cioci z Niemiec. Okazało się, że bylem jej jedyną żyjącą rodziną. Sam już nieźle zarabiałem i miałem własny dom w ładnej dzielnicy willowej. Postanowiłem zainwestować w nieruchomości, myśląc o przyszłości mojej piątki dzieci. Żona trochę protestowała, bo znalazła mnóstwo innych sposobów na wydanie pieniędzy ze spadku, ale ja zwykle nie rezygnowałem, gdy podjąłem decyzję, tym bardziej, że chodziło o przyszłość moich dzieci. Były jeszcze malutkie, ale przez kilka lat nieruchomości będą pracowały na ich lepszy start i studia. my z żoną tymczasem nie będziemy się zamartwiali na emeryturze, czy nasze pociechy poradzą sobie finansowo.

Udało mi się kupić dwa mniejsze i jedno większe mieszkanie – oba do kapitalnego remontu. dzięki temu cena była atrakcyjna. Wybrałem lokalizację blisko centrum i dostęp do miejskich środków transportu, bo wcześniej trochę poczytałem o tym, czego potencjalni kupcy oczekują.

Miałem kilka przykrych doświadczeń z firmami remontowymi, ale w końcu znalazłem taka, która kompleksowo zajęła się wszystkimi trzema mieszkaniami. W ciągu roku stałem się właścicielem trzech pięknych nieruchomości w atrakcyjnej lokalizacji. Trafiłem też na moment, kiedy na rynku znów zaczęto poszukiwać ciekawych ofert. Szybko znalazłem najemców.

Od kilku lat za moje nieruchomości wpływają pieniądze na konta dzieci. Gdy pójdą na studia, otrzymają do nich dostęp. Do tej pory obyło się na szczęście bez nieuczciwych najemców. Polecam wszystkim inwestowanie w nieruchomości!

Polecane: napoje energetyczne